Polak wygrywa w sądzie z Google Inc.

Wysoka pozycja witryny w wynikach wyszukiwania Google jest warta bardzo wiele z punktu widzenia biznesu czy wizerunku, a informacje zawarte na czołowych pozycjach są przez większość Internautów uważane za stuprocentowo pewne i sprawdzone. Z punktu widzenia osób, które z imienia i nazwiska mogą zostać wymienione w wynikach wyszukiwania najnowszy wyrok w sprawie wyników wyszukiwania Google orzeczony na korzyść polskiego biznesmena, może być wyjątkowo istotny dla dalszego postępowania w podobnych sprawach o naruszenie dóbr osobistych.

Mowa o sytuacji, w której meta dane zawarte na stronie gazety Polityka doprowadziły do tak niefortunnego skrócenia opisu linku w wynikach wyszukiwania, że przeciętny Internauta mógł opacznie zrozumieć, że konkretny olsztyński biznesmen współpracował z lokalnym gangiem. Tymczasem wydźwięk całego tekstu był taki, że biznesmen faktycznie brał udział, ale w rozbijaniu rzeczonego gangu – z tym, że po kliknięciu w odnośnik do takiego wyniku wyszukiwania, przeczytać można było wyłącznie fragment artykułu nie wyjaśniający tego niuansu.

Biznesmen poczuł się zniesławiony i sprawę postanowił poddać pod rozstrzygnięcie Sądowi, który ostatecznie przychylił się do jego punktu widzenia i zasądził na jego rzecz usunięcie krzywdzącego go wyniku wyszukiwania oraz dziesięć tysięcy złotych, czyli kwotę dla samego Google na pewno niezbyt straszną. To, że Polak wygrywa z Google w sądzie może mieć jednak przede wszystkim wymiar nie finansowy, a bardziej proceduralny i organizacyjny, gdyż wkrótce do sądów spływać mogą kolejne pozwy osób, które poczują się urażone przez niewłaściwie skomponowany opis title oraz description – czyli de facto metadane, za które Google nie może odpowiadać.

Wprowadza je bowiem ostatecznie autor artykułu czy materiału prasowego albo inni redaktorzy i pracownicy wydawcy, odpowiedzialni za elektroniczną edycję materiałów na stronie www. Wystarczyłaby prosta zmiana opisu czy streszczenie artykułu lub drobna edycja metadanych, aby wyświetlany wynik wyszukiwania Google brzmiał i wyglądał kompletnie inaczej. Można więc zakładać, że Google od wyroku będzie się odwoływało do Sądu Apelacyjnego, aby jednak nie dopuścić do ryzykownego prawnego precedensu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pozycjonowanie stron i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Polak wygrywa w sądzie z Google Inc.

  1. Łukasz pisze:

    Na dwoje babka wróżyła – z jednej strony winny portal, bo sam odpowiada za treści meta tagów, a z drugiej Google, które często automatycznie dobiera treść opisu, nieważne jaki on jest w kodzie. Na miejscu Google też bym się odwołał, trudno kogoś zniesławić bez takiego zamiaru.

  2. Piotr pisze:

    Nie do końca. Przecież Google bardzo często sam wybiera co pokaże w meta description, nawet gdy jest wszystko poprawnie skonfigurowane. Ale rzeczywiście – bardzo ciekawy przypadek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *