Copywriting w SEO – zmiany na lepsze

Od blisko 3 lat zauważamy poważne zmiany, nie tylko związane z linkowaniem a także optymalizacją stron, ale również contentem, czyli treścią. Jeżeli już mówimy o treściach, czyli tekstach pisanych na potrzeby SEO, bezpośrednio możemy przejść do copywritingu (od razu zaznaczamy, że artykuł będzie dotyczył copywritingu SEO). Tu również zauważamy zmiany, dosyć poważne, o których postanowiliśmy dziś napisać.

Copywriting SEO dawniej i dziś

Zmiany, które narzuca Google wymagają zupełnie innego podejścia. Dziś liczy się jakość – tą regułę możemy przypisać nie tylko do linków, ale przede wszystkim do treści, które pojawiają się na stronach. Google dało jasno do zrozumienia, że nie będzie tolerować stron z contentem, który jest nieprecyzyjny i krótko mówiąc nieprzydatny. Dawniej teksty SEO to były w 90% precle, pisane o wszystkim i o niczym – byle w tekstach znalazły się tony fraz kluczowych. Bez nagłówków, bez żadnych przydatnych informacji – to działało.

Jak jest dziś? Teksty zapleczowe nadal są potrzebne, ale zmieniły one swój wygląd i wartość merytoryczną. Dziś chcąc uzyskać sukces w kampanii SEO, należy zadbać o treści, które faktycznie będą przydatne dla użytkowników. Obecny copywriting odchodzi od pisania na ogólne tematy – na blogach czy stronach zapleczowych spotykamy się z coraz lepszymi tekstami, które śmiało można uznać za poradnikowe. Dobrze zoptymalizowane, pełne nagłówków (z uzasadnionym użyciem), wyliczeń, pogrubień ważnych treści – takie teksty na stronach chce widzieć Google. Takie też teksty są o wiele przydatniejsze dla użytkowników – czasami zwykła strona zapleczowa z dobrym contentem przeradza się w portal, który generuje wartościowe leady do docelowej strony. To kolejny argument, który przemawia za tym, aby jednak zainwestować w treść i nie kierować się wyłącznie wyliczeniami dotyczącymi znaków.

Jeżeli chodzi o ceny – copywriterzy wkładają dużo więcej pracy nie w samo pisanie tekstu (chociaż poprawna stylistyka, interpunkcja i gramatyka to podstawa), ale w research, bez którego stworzenie dobrego, przydatnego contentu nie jest możliwe. Co więcej, obecnie copywriterzy prócz pisania wartościowych treści, potrafią teksty optymalizować, przygotowując wpisy gotowe do publikacji przez pozycjonerów. Dlatego nie dziwi nas fakt, że ceny naprawdę dobrych tekstów przez ostatnie kilka lat poszybowały w górę – wyższa jakość wiąże się z większą ilością pracy i większymi profitami dla zlecających. Jednak patrząc na to, jaki tor rozwoju przyjęło Google, treść zawsze będzie w czołówce wytycznych oceniających strony – dlatego nie warto oszczędzać.

Czy taka polityka Google działa? Tak, kilka lat wystarczyło, aby SERP’y zostały skutecznie odsiane ze stron o niskiej wartości merytorycznej. W ich miejsce weszły strony, które faktycznie są przydatne dla użytkowników.

Opublikowano Pozycjonowanie stron | Otagowano , , | 1 komentarz

Nowość od Google – Direct Answers

Google od wielu lat rozwija swoją wyszukiwarkę, starając się uprzyjemnić codzienne poszukiwanie informacji. Direct Answers to kolejna usługa, która ma pomóc użytkownikom sieci w szybszym znajdywaniu odpowiedzi na popularne pytania.

Nowa usługa Google jest całkowicie darmowa. Gigant z Mountain View dopiero testuje szybkie odpowiedzi na rynku amerykańskim. Jednak pierwsze testy już pokazały, że szybkie, bezpośrednie otrzymywanie odpowiedzi na zadane pytania w Google znajduje aprobatę u większości internautów.

Jak działa Direct Answers? Google będzie posiadało własną bazę wiedzy (w dużej mierze może korzystać także ze sprawdzonych zasobów, takich jak Wikipedia), aby bezpośrednio odpowiadać na pytanie zadane przez użytkownika. Przykład?

Screen1

Direct Answers można nazwać dopełnieniem rozwiązania, które Google testuje od wielu lat. Wpisując w Google hasła dotyczące pogody – również od razu otrzymamy wykres z prognozą na kilka następnych dni. Pytania o godzinę w danym kraju? Nie ma problemu – wszystko jak na tacy. To samo tyczy się tytułów filmów czy sławnych postaci – tu internauta od razu otrzymuje garstkę informacji na zadane hasło.

Screen2

Niewątpliwie jest to wygodne rozwiązanie, zwłaszcza dla tych internautów, którzy potrzebują szybko pozyskać informacje, bez zbędnego przekopywania się przez tony serwisów, które nie zawsze potrafią w sposób klarowny zaprezentować najważniejsze informacje (na szczęście to również powoli ulega zmianie).

Czy pozycjonerzy muszą obawiać się Direct Answers?

Naszym zdaniem nie – krótkie odpowiedzi od Google pojawiają się zwykle na pytania bardzo precyzyjne i niekomercyjne. Owszem, portale pogodowe czy też inne strony użytkowe mogą odczuć zmniejszenie ruchu, jednak nie zapominajmy, że Direct Answers to tylko proste, bardzo skrótowe odpowiedzi. Jeżeli użytkownik uzna, że te informacje są dla niego niewystarczające, zaraz pod sugestiami Google ma dostęp do organicznych wyników wyszukiwania.

Opublikowano Pozycjonowanie stron | Otagowano , | 1 komentarz

AMP – co to jest?

Accelerated Mobile Pages, w skrócie AMP, to jedna z funkcji, która została uruchomiona przez Google na początku obecnego roku. Od teraz właściciele stron za pośrednictwem Search Console mogą uruchomić usługę AMP dla swoich portali.

AMP nie spotkało się jednak ani z falą krytyki, ani z przychylnymi opiniami – ot kolejna usługa Google, która wymaga od userów znajomości języków HTMl i Javascript (AMP jest skierowane głównie do webmasterów zajmujących się budową stron). Prawdą jest, że niewiele osób wie, czym tak naprawdę jest rzeczony skrót AMP, dlatego postanowiliśmy przybliżyć Wam garść informacji na ten temat.

Accelerated Mobile Pages to funkcja, która dedykowana jest dla właścicieli stron statycznych, po jej uruchomieniu strona jest ładowana i pokazywana dla użytkownika niemalże natychmiast. AMP ma duży wpływ na wygodę przeglądania sieci a także czerpania informacji zawartych na stronach, którym skrócono czas renderowania do minimum. Samo AMP składa się z trzech elementów: HTML, JS i CDD. Całość składa się z bibliotek i własnych znaczników (co może sprawić trudność, zwłaszcza początkującym webmasterom).

Jak działa AMP i kto powinien skorzystać z nowej funkcji?

Strony do poprawnego załadowania wymagają obsługi przeglądarek internetowych. AMP współpracuje z każdą dostępną przeglądarką na rynku. Czas ładowania tradycyjnych stron HTML jest różny – czym portal jest większy (składa się z większej ilości klas i obiektów), tym więcej czasu potrzebuje przeglądarka do pobrania i interpretacji kodu. AMP narzuca pewne restrykcje związane z elementami budowy stron (można to uznać za bibliotekę obiektów, z której możemy korzystać podczas projektowania portalu) a także wykorzystuje wiele technicznych aspektów samych przeglądarek i serwerów. W rezultacie dzięki AMP znacząco skraca się czas ładowania stron. Ponadto strony obsługujące AMP są zapisywane w chmurze, tak więc ponowne ich odwiedzenie skutkuje natychmiastowym załadowaniem strony.

Kto może skorzystać z AMP? Dosłownie każdy, dla kogo kluczowy jest krótki czas ładowania strony. Problemem jest jednak fakt, że AMP to dosyć skomplikowany język programowania, który narzuca spore ograniczenia i wymaga poznania mechanizmów obsługi przeglądarek i serwerów (a także zamieszczenia stron na nowoczesnych i szybkich serwerach).

Podsumowanie

Accelerated Mobile Pages to nowa inicjatywa, która może w przyszłości stać się standardem budowy stron. Funkcja została opracowana nie tylko po to, aby skrócić czas oczekiwania na załadowanie strony, ale tym samym zmniejszyć współczynnik odrzuceń (zdaniem Google, jednym z początkowych czynników decydujących o tym, czy internauta zostanie na stronie jest właśnie dostępność portalu i czas ładowania). Jest to zdecydowanie dobry krok ku poprawieniu standardów budowy przyjaznych dla użytkownika stron. Problemem jest jednak brak odpowiedniej reklamy AMP a także duża złożoność samego stylu tworzenia stron przyjaznych dla AMP.

Zainteresowanych projektowaniem stron AMP i odsyłamy do oficjalnej specyfikacji Google: https://www.ampproject.org/docs/reference/spec.html

Opublikowano Pozycjonowanie stron | Otagowano , , | Skomentuj

Google testuje nowe kolory AdSense w SERP’ach

AdSense w wynikach wyszukiwania to podstawa w marketingowym (i zarobkowym) działaniu giganta z Mountain View. Jednak nie tylko ilość reklam jest dla Google ważna – liczy się także sposób ich wyświetlania. Widzieliśmy najróżniejsze testy widoczności AdSense – dodatkowe panele, rating i wiele innych. Tym razem przyszedł czas na kolory – Google rozpoczęło testy nowego oznaczenia reklam AdSense.

Google testowało kolor zielony w miejscu, w którym zwykle widywany jest odcień żółty (i nadal jest). Po kilku godzinach kolor wrócił do normy. Jak zdążyliśmy zauważyć, Google chce wprowadzić różne kolorystyczne wersje oznaczeń reklam AdSense dla różnych krajów. Z pewnością gigant z Mountain View chce dopasować się kolorystycznie do wierzeń i przekonań panujących w danym kraju (w Polsce odcień zielony kojarzony jest ze spokojem i naturą, ale już na przykład w Indiach to kolor niepokoju i niebezpieczeństwa). Jak na razie nie znamy oficjalnego stanowiska Google w sprawie kolorystycznej zmiany AdSesne. Jedno jest pewne, Google nieustannie testuje nowe rozwiązania, które bezpośrednio wiążą się z AdSense.

Opublikowano Pozycjonowanie stron | Otagowano , , | 2 komentarzy

Festiwal Dobrego Contentu – I edycja już niedługo!

13140539_1271081429588076_388089048_n.pngMamy zaszczyt zaprosić Was do skorzystania z niebywałej okazji – już niedługo rusza I edycja Festiwalu Dobrego Contentu. Event organizowany jest przez portal MarketingiBinzes.pl. Nie mogliśmy przegapić takiej okazji, dlatego gdy tylko pojawił się pomysł organizacji tego typu przedsięwzięcia w całości poświęconego tematyce marketingu w sieci, postanowiliśmy przyłączyć się do jego organizacji. W ten prosty sposób SEOsklep24.pl wszedł do grona partnerów Festiwalu.

Festiwal Dobrego Contentu – czym jest?

Na początek wyjaśnijmy, czym będzie Festiwal Dobrego Contentu. To nowa inicjatywa eventowa, która odbędzie się online. Festiwal będzie trwał przez 7 dni (od 23 maja do 29 maja). Uczestnicy, którzy wyrażą zgodę na udział w tym przedsięwzięciu będą co godzinę otrzymywali od prelegentów wartościowe materiały na najróżniejsze tematy związane nie tylko z contentem, ale także SEO/SEM, e-commerce, social mediami i wszystkim, co możemy przypisać do ogólnego pojęcia marketingu XXI wieku.

Oto Harmonogram Festiwalu Dobrego Contentu (każdego dnia uczestnicy będą otrzymywali materiały dotyczące innych zagadnień związanych z marketingiem):

  • 1 dzień – Poniedziałek 23 maja (SEO/SEM)
  • 2 dzień – Wtorek 24 maja (e-commerce)
  • 3 dzień – Środa 25 maja (social media)
  • 4 dzień – Czwartek 26 maja (marketing)
  • 5 dzień – Piątek 27 maja (content marketing)
  • 6 dzień – Sobota 28 maja (PR)
  • 7 dzień – Niedziela 29 maja (start up zone)

Przesyłanie materiałów rozpocznie się 23 maja od godziny 0:00, natomiast ostatnie prezentacje będą wysyłane 29 maja do godziny 23:59. Twórcy gwarantują możliwość wyselekcjonowania materiałów a także brak autopromocji czy ukrytych reklam – tylko czysta wiedza. Prócz prezentacji, w materiałach znajdą się także wywiady ze znanymi influencerami z danych dziedzin oraz liczne case study.

Cel Festiwalu

Twórcy Festiwalu Dobrego Contentu chcą pomóc marketerom, handlowcom, pozycjonerom , przedsiębiorcom a także ludziom spoza branży zrozumieć, czym kieruje się współczesny marketing. Wskazane materiały to doskonałe źródło wiedzy i doświadczeń zdobywanych latami przez twórców. Udział w festiwalu pomoże nie tylko dostosować się do nowych reklamowych trendów, ale także da wiedzę i pomysły, dzięki którym każdy handlowiec czy przedsiębiorca będzie mógł jeszcze efektywniej promować swoje produkty czy usługi – wszystko za pośrednictwem sieci i dobrego contentu. Festiwal kierowany jest także do studentów i pracowników sektora marketingowego – nowa wiedza pozwoli Wam zdobyć niezbędne doświadczenie, co przełoży się na dynamikę rozwoju zawodowej kariery!

Jeżeli jesteś zainteresowany wzięciem udziału w I edycji Festiwalu Dobrego Contentu – zapraszamy na stronę http://marketingibiznes.pl/content-marketing/festiwal-dobrego-contentu-edycja-i . Tam znajdziesz więcej informacji dotyczących prelegentów i materiałów a także zapisów na Festiwal.

Opublikowano Pozycjonowanie stron | Otagowano , , , | Skomentuj

Festiwale SEO w 2016 roku – gdzie warto się udać?

Praca pozycjonera – nie ważne, czy zawodowa, czy też hobbistyczna, wymaga ciągłego rozwoju. Google bombarduje nas zmianami, wymagając dostosowania się i nauki nowych rozwiązań. Coś, co działało rok temu dziś może okazać się przestarzałą technologią, która obecnie nie tylko nie działa, ale wręcz sprowadza na stronę same problemy. Z pozycjonowaniem jest inny problem – brak standardów i unormowanych działań – musimy bazować na własnych doświadczeniach i skrawkach wiedzy, które publikują inni pozycjonerzy. To nie ułatwia szlifowania warsztatu. Dlatego dobrym pomysłem jest odwiedzanie festiwali i konferencji SEO. Przygotowaliśmy listę takich spotkań w 2016 roku, które każdy szanujący się pozycjoner powinien odwiedzić.

  • In Digital Marketing 2016 – 11 maj – konferencja odbędzie się w Warszawie, w hali EXPO XXI i potrwa dwa dni, podczas których mnóstwo prelegentów będzie poruszało zagadnienia z tematyki e-biznesu, SEM oraz analityki marketingu internetowego. Dobry wybór dla tych, którzy chcą połączyć skutecznie działania SEO z SEM.
  • Festiwal SEO 2016 Katowice – 25 maj – nie mogło zabraknąć osławionego Festiwalu SEO Katowice. W tym roku jeszcze większa liczba prelegentów i obszerniejsza tematyka SEO i SEM – musicie tam być.
  • Festival Bitspiration 2016 – 6 czerwiec – być może nie dotyczy on stricte SEO, ale z pewnością przyciągnie fanów StartUpów oraz nowych technologii z e-branży.

Warto odwiedzać festiwale SEO nie tylko ze względu na prelegentów i ich ciekawe prezentacje, ale także ze względu na ludzi z branży. W kuluarach można wymienić się ciekawymi spostrzeżeniami, doświadczeniami i nowinkami – tego nie zagwarantuje nawet najlepsze szkolenie. Powyższe festiwale zostały oficjalnie potwierdzone – z pewnością w drugiej połowie 2016 roku pojawi się jeszcze kilka ciekawych spotkań, które opiszemy.

Opublikowano Pozycjonowanie stron | Otagowano , , | 5 komentarzy

Kolejna aktualizacja Mobile od Google już wkrótce

Już rok temu Google rozpoczęło batalię o zmianę internetu i przyzwyczajanie webmasterów a także właścicieli stron do technologii RWD. Wszyscy w branży zrozumieliśmy ten krok – coraz więcej internautów korzysta z internetu i przegląda strony za pośrednictwem smartfonów, tabletów i innych urządzeń przenośnych. Brak wersji RWD strony skutecznie zniechęcał do jej dalszego eksplorowania.

Dokładnie rok temu Google zapowiedziało wdrożenie specjalnej aktualizacji, która sprawdzi obsługę RWD dla stron w SERPach i odpowiednio je nagrodzi. W efekcie strony, które zostały odpowiednio wcześniej dostosowane do obsługi urządzeń mobilnych zyskały pozycje, natomiast te, które takowej obsługi internautom nie oferowały straciły pozycje. Warto tu nadmienić, że spadki oraz dodatkowe bonusy pozycji dotyczyły tylko i wyłącznie mobilnych wyników wyszukiwania (wersja Google desktop i Google mobile to dwa zupełnie inne światy).

Nie trzeba było czekać na kolejne zapowiedzi o aktualizacjach RWD – dokładnie 16 marca na oficjalnym blogu Google pojawiła się wzmianka, że już w maju Google uruchomi drugą wersję aktualizacji, którą pozycjonerzy okrzyknęli mianem Mobilegeddonu. Oficjalny komunikat znajduje się na stronie : https://webmasters.googleblog.com/2016/03/continuing-to-make-web-more-mobile.html

Co przyniesie zmiana? Jak deklaruje Google, strony bez RWD (lub responsywne, ale nie zachowujące wytycznych Google) zostaną całkowicie usunięte z mobilnych wyników wyszukiwania. Pierwsza aktualizacja wyłącznie obniżała pozycje stron nieresponsywnych – kolejna ma dokumentnie zająć się usunięciem takich stron z SERPów. Nie ma sensu czekać i bronić się przed wdrożeniem RWD – czym szybciej i dokładniej się tym zajmiesz, tym lepiej dla Ciebie i Twojej strony.

Przydatne linki od Google dla tych, którzy chcą sprawdzić wersję RWD swojej strony lub zacząć wdrażanie responsywnej technologii:

Test RWD dla stron: https://www.google.com/webmasters/tools/mobile-friendly/

Wytyczne dla webmasterów: https://developers.google.com/webmasters/mobile-sites/

Opublikowano Pozycjonowanie stron | Otagowano , , | 1 komentarz

Aktualizacja Pingwin dopiero za kilka miesięcy?

Pingwin – jedna z najbardziej znienawidzonych przez pozycjonerów aktualizacji Google i od kilku miesięcy jedna z najbardziej wyczekiwanych. Pingwin miał pojawić się już w 2015 roku – spekulacje i doniesienia od giganta z Mountain View dawały podstawy do przewidywania, że nowy Pingwin pojawi się na przełomie listopada/grudnia ubiegłego roku. Gdy tak się nie stało, pojawiły się nowe informacje o aktualizacji w styczniu/lutym – również błędne.

Przypomnijmy, Pingwin to aktualizacja od Google, która bacznie przygląda się linkom zewnętrznym (ale także tym emitowanym przez stronę) i odpowiednio karze za nienaturalne odnośniki. Zwykle kary skutecznie obniżają wszystkie pozycje danego serwisu lub całkowicie usuwają stronę z wyników wyszukiwania. Ciągłe przesuwanie daty pojawienia się aktualizacji wzbudza w świadku SEO wiele emocji. Każde wahania stron, każde większe ruchy skutkują pojawieniem się spekulacji i rozmów, w których przynajmniej kilka razy pojawia się stwierdzenie „Czyżby Pingwin?”. Trzeba przyznać, że Google umie budować napięcie.

Źdźbło informacji o Pingwinie pojawiło się kilka dni temu w jednym z wywiadów przeprowadzonych z Garym Illyesem – pracownikiem Google. Oczywiście w wywiadzie padło pytanie o aktualizację Pingwin. Gary odparł, iż Google na chwilę obecną nie jest zadowolone z testów nowego Pingwina i bez 100% pewności skuteczności aktualizacji nie ma mowy o tym, aby wdrożyć zmiany do algorytmu. Z tej odpowiedzi możemy wywnioskować, że na Pingwina poczekamy jeszcze kilka miesięcy. My jednak do tych spekulacji podchodzimy z lekkim przymrużeniem oka – wypowiedzi pracowników Google dają temat do rozmów, ale historia pokazuje, że nie można im w 100% ufać. Pingwin może pojawić się równie dobrze za kilka miesięcy, jak i jutro.

Opublikowano Pozycjonowanie stron | Otagowano , , | 2 komentarzy

Awaria 2be.pl – przestroga na przyszłość

Ostatnie kilka tygodni było dosyć nerwowych, zwłaszcza dla właścicieli stron osadzonych na hostingu oferowanym przez firmę 2be.pl. Otóż awaria serwerów unieruchomiła działanie tysięcy serwisów na prawie 4 tygodnie (awaria rozpoczęła się 26 lutego, natomiast hosting powrócił do działania dopiero 22 marca). Co najgorsze, informacje płynące od właścicieli serwerów nie były pocieszające – awaria uderzyła także w backupy, przez co właściciele portali nie mogli przywrócić swoich stron.

Awaria uniemożliwiła korzystanie ze stron nie tylko dla internautów, ale także dla robotów Google. Nie trzeba było długo czekać na odzew Google – strony klientów 2be.pl powoli zaczęły znikać z wyników wyszukiwania. Ta sytuacja tylko potwierdziła, że w promocji stron liczą się nie tylko linki, optymalizacja strony czy jej poprawne prowadzenie, ale także hosting, na którym osadzona jest dana strona. To zrozumiałe, że Google zaczęło obniżać pozycje stron, do których nie było dostępu. Problem jest jednak taki, że strony niedostępne przez dłuższy czas dla robotów Google, nawet po szybkim przywróceniu rzadko odzyskują w 100% pozycje sprzed awarii. Google zapamiętuje awarie i brak dostępności, obniżając pozycje i tym samym chroniąc internautów przed wyświetlaniem wyników wyszukiwania z niedziałającymi stronami.

Przestroga od nas? Backupy, backupy i jeszcze raz backupy. Nie ufajcie własnym hostingodawcom (przy okazji – postawcie na jakość i sprawdzone marki przy wybieraniu serwerów/hostingów dla swoich stron), róbcie backupy na własną rękę (co najmniej raz dziennie). Problem 2be.pl pokazał skalę niedopatrzeń, które skutkowały mocnym obniżeniem pozycji dla właścicieli stron. Przez zły wybór hostingu i niedopatrzenia związane z backupami można stracić pozycje w TOPach, na które ciężko pracowaliśmy latami – uwierzcie, nie warto ryzykować.

Opublikowano Pozycjonowanie stron | Otagowano , , , | 6 komentarzy

Google znów banuje publiczne proxy

O tym, że Google walczy z publicznymi proxy i nadmierną ilością sztucznych zapytań wyszukiwarki wiemy od kilku lat. Co pewien czas pojawiają się problemy, zmiany związane z metodą zapytań Google czy też inne zawiłości, które skutecznie utrudniają pozycjonerom sprawdzenie fraz i pozycji pozycjonowanych stron. Jednak kilka dni temu Google wyraźnie wzmocniło akcję banowania publicznych proxy.

Problemu nie dostrzegli pozycjonerzy, którzy na swoich panelach monitorujących frazy mają niewiele stron i ci, którzy dysponują prywatnymi zasobami proxy. Problem pojawił się dla tych, którzy mają kilka tysięcy anchorów do sprawdzenia – to właśnie ci pozycjonerzy zaczęli zgłaszać problemy. Sami również mieliśmy problemy ze sprawdzeniem wszystkich pozycji. Okazało się, że Google wzięło na celownik firmy, które sprzedają dostęp do proxy (również te polskie), przy okazji wprowadzając delikatne modyfikacje do systemu sprawdzania pozycji.

Ten wpis chcemy zadedykować Łukaszowi Mazurowi ze Stat4SEO, który wybrnął z tej opresji śpiewająco. Nie dość, że skrypt bardzo szybko poradził sobie z falą banów proxy, to na dodatek Łukasz udostępnił własne, prywatne zasoby proxy dla stałych klientów, którzy nie mogli przez kilka dni sprawdzić pozycji. Życzymy, aby wszystkie systemy sprawdzające pozycje miały taką obsługę klienta!

Opublikowano Pozycjonowanie stron | Otagowano , , | 1 komentarz